- Wiceburmistrz Chojnic, Adam Kopczyński zadzwonił i pytał, czy pójdziemy w tę samą strony, bo chciałby zaprezentować radnym potencjalne stanowisko gminy. I z moich ust padły słowa, że zajmiemy się tym i na najbliższą sesję Rady Gminy w Chojnicach zostanie przygotowany projekt tej uchwały. Wójt przygotował projekt uchwały, wstępnie opiniowany przez radcę prawnego Urzędu Gminy w Chojnicach. Radca zwracił nam uwagę, że Rada Gminy musi zasięgnąć opinii jednostek pomocniczych gmin - opowiadał Szczepański.
Co to oznacza w praktyce?
To, że zakazu na terenie gminy realnie może zostać wprowadzony mniej więcej za rok! Bo konsultacje z mieszkańcami na ten temat mają miejsce na początku roku podczas zebrań sołeckich. Konsultacje przy takich decyzjach są konieczne ze względu na zapis w statucie gminy wiejskiej Chojnice. Po nich powstałby projekt uchwały, którą zajęłaby się Rada Gminy Cjhojnice.
- Uświadomiliśmy to sobie właśnie podczas tegorocznych konsultacji ale było juz za późno bo to było w trakcie spotkań - kajał się Szczepański.
Odwiedziliśmy stację przy Bytowskiej w Chojnicach. Jak powiedzieli nam racownicy, nie odnotowali w ostatnim czasie, już po wprowadzeniu nocnej prohibicji, zwiększonej sprzedaży. Jak mówią, nocnych klientów "można policzyć na palcach jednej ręki".
- Kto by tu jechał nocą z drugiego końca miasta?!- mówi jeden z pracowników. - Ludzie kupią sobie wcześniej alkohol jeśli go potrzebują.
Z drugiej strony jak ktoś będzie chciał sobie wypić to i do Człuchowa pojedzie. Takie opinie słyszeliśmy podczas dyskusji chojnickich radnych na ten temat. opinie radnych świetnie odzwierciedlają nastroje społeczeństwa w tym temacie.
Przeciownicy nocnej sprzedaży alkoholu powołują się na badania wskazujące iż ograniczenie miejsc z alkoholem wpływa na spadek sprzedazy ogółem i mnie problemów z klientami "awanturującymi się" Po wprowadzeniu prohibicji w dużych polskich miastach odnotowano spadek interwencji Straży Miejskiej i Policji w nocy. Zwolennicy nocnej spzedaży twierdzą, że spowoduje to nielegalny obrót alkoholem w nocy i zaczną reaktywować się znane z PRL-u "meliny". Osoby uzależnione od alkoholu kupią go nawet jeśli trzeba będzie iść pieszo z Chojnic do Nieżychowic.
Nocna prohibicja w Chojnicach już dziś wygląda na przepis z wyraźną dziurą. Miasto wprowadziło zakaz, ale przy Bytowskiej alkohol nadal można kupić, bo stacja stoi na gruncie gminy. I nagle okazuje się, że wspólna polityka kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się granica administracyjna. Nawet jeśli skala sprzedaży nocą jest niewielka, problem pozostaje poważny. Bo tu nie chodzi tylko o kilka sprzedanych butelek, ale o wiarygodność samorządu. Zakaz, który da się tak łatwo ominąć, bardziej ośmiesza władzę, niż porządkuje rzeczywistość.
Fot. Robert Ważyński







