Maksymalna przepustowość oczyszczalni w Swornegaciach to około 400 metrów sześciennych ścieków na dobę. Tymczasem w sezonie letnim do instalacji trafia nawet 600 metrów sześciennych. Co dzieje się z nadwyżką? Odpowiedź jest brutalnie prosta: ścieki są zrzucane do Brdy. Podczas ostatniej konferencji prasowej potwierdził to wprost wójt Zbigniew Szczepański. Sprawa nie jest nowa, ale latem problem narasta – razem z liczbą turystów.
Miliony potrzebne, pieniędzy brak
Rozwiązanie? Modernizacja oczyszczalni i rozbudowa sieci kanalizacyjnej. Koszt samej modernizacji to około 15 mln zł. Do tego dochodzi budowa kanalizacji, która zebrałaby ścieki z letniskowej miejscowości i okolicznych osad – kolejne 25 mln zł.
Dla Gminy Chojnice to wydatek nie do udźwignięcia.
- Nie "łapiemy się" na środki unijne, bo dofinansowania są dla miejscowości powyżej 15 tysięcy mieszkańców, a Swornegacie z przysiółkami to około 2000 osób - mówi wójt. - Będziemy musieli poszukać źródła współfinansowania tej inwestycji - dodaje.
Kary, pisma i tykająca bomba
Gminny Zakład Komunalny zarządzający oczyszczalnią już dziś płaci kary za zrzut ścieków do Brdy. Problem nie zniknie sam. Wręcz przeciwnie – może się pogłębić.
- Jeśli w najbliższym czasie w Swornegaciach pojawi się jakaś nowa, duża inwestycja turystyczna, naprawdę będziemy mieli kłopoty z odbiorem ścieków i dostarczeniem wody - przyznaje wójt.
Gmina wysłała już pismo do Ministerstwa Klimatu i Środowiska z prośbą o pomoc w pozyskaniu środków na modernizację sieci kanalizacyjnej.
Brda – atrakcja i kran
Rzeka Brda to nie tylko kajaki, widoki i turystyka. To także źródło wody pitnej dla Bydgoszcz. I właśnie do niej trafiają nieoczyszczone ścieki z letniskowej miejscowości w środku sezonu. To problem, który ktoś w końcu będzie musiał rozwiązać. Tylko czy Chojnice będą mogły liczyć na wsparcie?
Brda jest atrakcją dla tysięcy miłośników spływów kajakowych.
Fot. Robert Ważyński
28.01.2026 | Czytano: 30
Ścieki do Brdy a woda do... Bydgoszczy. Letni problem Swornegaci,
Latem Swornegacie pękają w szwach. Turyści, domki letniskowe, pola namiotowe. Efekt? Gwałtowny wzrost ilości ścieków. Problem w tym, że miejscowa oczyszczalnia nie jest w stanie ich wszystkich przyjąć. Nadmiar trafia prosto do Brdy - rzeki uznawanej za jedną z pereł Pomorza, a jednocześnie będącej ujęciem wody pitnej dla Bydgoszczy.
reklama







