Wtorek, 09 czerwca Imieniny: Felicjana, Pelagii, Sławoja
05.01.2026 | Czytano: 17

Prywatna wojna wójta? To absurdalne myślenie - odpowiada włodarz gminy Chojnice

Wójt Zbigniew Szczepański wydał wojnę reklamom stojącym w okolicach galerii handlowej w Pawłówku po tym jak jego syn nie dostał pozwolenia na swój billboard... Syn włodarza jest właścicielem pobliskiej samochodowej myjni bezdotykowej.

Na konferencji padło pytanie, czy akcja przeciw przydrożnym nośnikom nie jest przypadkiem odpowiedzią na kłopoty w rodzinie wójta z legalizacją własnej reklamy. Szczepański mówi, że takie myślenie jest „totalnie bzdurne” i że prawo dotyczy wszystkich, także jego bliskich.

Fakty są takie, że gmina ruszyła na frontalne porządki w miejscach, które dziś wyglądają jak reklamowy targ. Na celowniku znalazł się m.in. dojazd do Charzyków oraz trasa DW240 od granic Chojnic do ronda im. Jana Pawła II w rejonie galerii Brama Pomorza. Wójt nazywa to „stalozą”, a o rondzie mówi jak o „dżungli” reklam. Twierdzi, że zaledwie kilka reklam ma uregulowany stan prawny, reszta stoi „na dziko”. 

Wójt przypomina o odległościach od dróg: przy wojewódzkich w terenie zabudowanym reklama ma stać dalej niż 10 metrów od jezdni, przy gminnych minimum 8 metrów. Tymczasem w rejonie Pawłowa wiele konstrukcji ma być ustawionych znacznie bliżej. 

Skąd więc podejrzenia o konflikt interesów? Kilkanaście dni przed konferencją prasową jaka odbyła się w Urzędzie Gminy w czerwcu 2025 r. syn wójta, właściciel pobliskiej myjni bezdotykowej, nie otrzymał zgody na postawienie tam swojej reklamy  Usłyszał, że trzeba starać się o pozwolenie na budowę.  Szczepański odpowiada krótko: syn ma działać zgodnie z prawem jak każdy.

Co gmina robi w praktyce? Wójt zapowiada, że każda wolnostojąca reklama wymaga dziś pozwolenia na budowę i chce oddzielić legalne nośniki od tych ustawionych bez papierów. Wydział Budownictwa w starostwie i Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego ma ustalać właścicieli i prowadzić postępowania, które mogą skończyć się nakazami rozbiórki.

W tle są też jednak wstrzymane inwestycje. W rejonie galerii przewija się temat planów budowy m.in. stacji paliw i restauracji typu fast food. Jeśli nadzór budowlany uzna część nośników za samowole budowlane, sprawy mogą się ciągnąć, a teren najpierw trzeba będzie „odetkać” formalnie. Wójt przekonuje, że chodzi o ład przestrzenny, a nie personalne porachunki.

Szczepański dorzuca jeszcze jeden wątek obrony. Podkreśla, że potrafi stawiać twarde „nie” także w sprawach, które dotyczą jego znajomych czy lokalnych interesów, bo liczy się ochrona krajobrazu i przestrzeni publicznej. W czerwcu mówił też o inspiracji rozwiązaniami z większych miast, ale jednocześnie zaznaczał, że gmina na razie szuka własnych narzędzi zamiast kopiować gotowe uchwały krajobrazowe. Teraz mieszkańcy i przedsiębiorcy będą patrzeć, czy zapowiedzi skończą się realnymi decyzjami.

Fot. Robert Ważyński.

reklama

Komentarze

reklama