Wtorek, 09 czerwca Imieniny: Felicjana, Pelagii, Sławoja
11.12.2025 | Czytano: 15

Sprzedaż budynku po PKO BP. Kolejna próba i kolejna porażka

Po raz trzeci miastu Chojnice nie udało się sprzedać atrakcyjnie położonego budynku po dawnej siedzibie PKO BP, znajdującego się w samym centrum - na skrzyżowaniu ulic Kościerskiej i Gdańskiej.

Choć zainteresowanych było aż pięć podmiotów, nabywców odstraszyły przede wszystkim koszty adaptacji obiektu, które mogą sięgnąć nawet 10 milionów złotych. Problemem okazał się również mały parking i konieczność dokupienia działki obok - a więc kolejne wydatki.
Bez echa mimo obniżek.

Pierwszy przetarg odbył się jeszcze latem – cena wywoławcza wynosiła wtedy 2,6 mln zł. Zainteresowania nie było. Drugi przetarg przyniósł taki sam efekt - czyli... żaden. Opozycja apelowała wówczas, by budynek pozostał w rękach trzech samorządów: miasta, gminy Chojnice oraz powiatu chojnickiego - z myślą o ulokowaniu tam np. Warsztatów Terapii Zajęciowej lub schronu dla mieszkańców. Władze jednak odrzuciły te propozycje, mimo że wydały ponad 150 tys. zł na projekt adaptacji budynku do potrzeb WTZ. 

W ostatnim przetargu cena została obniżona do 1,9 mln zł – to aż 700 tys. zł mniej niż wynosiła wycena rzeczoznawcy z ubiegłego roku. I znów – żadna oferta nie została złożona. Mimo to, jak ujawnił burmistrz Arseniusz Finster podczas ostatniej konferencji prasowej, byli zainteresowani zakupem. Wśród nich: "Wiligała Protetyka", Kościół Baptystów, firma "Solstal" Marcina Starszaka z Nieżychowic (producent houseboatów), Katarzyna Karpus z branży zdrowotnej oraz Kościół Zielonoświątkowy. Ten ostatni jako jedyny wciąż jest "w grze", proponując zakup... na raty.

W międzyczasie nową propozycję zgłosił wójt Zbigniew Szczepański - zaproponował, by urządzić w obiekcie wspólne archiwum dla wszystkich lokalnych urzędów. Burmistrz Finster dorzucił do tego pomysł biur dla swoich urzędników, którzy dziś wynajmują pomieszczenia w starym szpitalu od PB Górski.

Przypomnijmy, jeszcze latem burmistrz Finster zapewniał na spotkaniach z dziennikarzami, że ze zbyciem budynku po PKO „nie będzie kłopotu”. Teraz musi się z tych słów wycofać i zastanowić, „jak przełknąć tę łyżkę dziegciu”. 

Decyzja co robić z obiektem: zostawić, czy sprzedać na raty Zielonoświątkowcom ma zapaść do końca roku. Jeśli dojdzie do sprzedaży, to na pewno trzeba uzbroić się w cierpliwość bo będą trzy raty po około 600 tysięcy. Jedna trafi do Powiatu druga do gminy a trzecia do miasta. 

Jeśli będziemy sami zagospodarować obiekt na archiwum i biura to trzeba się liczyć z kosztami inwestycji rzędu 5-6 milionów złotych i raczej na dofinansowania ze źródeł zewnętrznych nie mamy co liczyć.

Fot. Robert Ważyński

reklama

Komentarze

reklama