Poniedziałek, 08 czerwca Imieniny: Medarda, Maksyma, Wilhelma
11.04.2026 | Czytano: 15

Miłość od dancingu w "Piaście" do złotego jubileuszu

To nie była tylko urzędowa uroczystość z medalami i gratulacjami. W piątek, 10 kwietnia, w chojnickim ratuszu świętowano historię małżeństwa, które zaczęło się od zauroczenia, zaproszenia na dancing i trwa już ponad pół wieku.

 Anna i Zenon Smaglinscy odebrali Medale Prezydenta RP za Długoletnie Pożycie Małżeńskie, a przy okazji opowiedzieli o swoim sposobie na zgodne życie we dwoje.

W sali obrad Urzędu Miejskiego w Chojnicach było uroczyście, ale i bardzo rodzinnie. Anna i Zenon Smaglinscy odebrali z rąk burmistrza Arseniusza Finstera medale przyznane przez prezydenta RP za długoletnie pożycie małżeńskie. Za oficjalną częścią stała jednak historia, która spokojnie mogłaby posłużyć za gotowy materiał na ciepły, lokalny reportaż o miłości z dawnych lat.

Poznali się dzięki siostrze pana Zenona, Barbarze, która pracowała z panią Anną w sklepie. Potem wszystko potoczyło się już szybko. Było zauroczenie, było zaproszenie na dancing do restauracji „Piast” i był początek wspólnej drogi. Ślub wzięli 19 października 1974 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego w Chojnicach. Od tamtej pory idą przez życie razem. 

Przez te lata wychowali troje dzieci: Macieja, Justynę i Magdalenę. Dziś cieszą się także obecnością wnuków, Jakuba i Marcela. To właśnie bliscy są dla nich najważniejsi, a wspólny czas nadal ma dużą wartość. Nie chodzi o wielkie deklaracje, tylko o codzienność, która po latach okazuje się najtrwalszym fundamentem.

W życiu państwa Smaglinskich nie brakowało pracy, obowiązków i nowych wyzwań. Pani Anna przez lata była związana z handlem i pracowała w kilku lokalnych firmach. Dziś najchętniej sięga po książki, rozwiązuje krzyżówki, ogląda dobre filmy i lubi wycieczki.

Pan Zenon ma za sobą zawodową drogę przez kilka zakładów i instytucji, ale nie ograniczał się tylko do pracy. Dokształcał się na UMK w Toruniu, wykładał ekonomię w chojnickim CKU, działał społecznie, a dziś pisze własną książkę i z pasją gospodaruje na działce. Jak mówią bliscy, z tej pasji rodzą się też bardzo konkretne efekty, czyli domowe przetwory.

Najbardziej zapadły jednak w pamięć słowa samych jubilatów. Pytani o receptę na ponad 50 lat razem, odpowiedzieli z uśmiechem, że najlepiej nie mieć cichych dni.  Jak wspominali, dawno temu powiedzieli sobie, że jeśli taki dzień już się zdarzy, to będzie pierwszym i ostatnim. 

Piątkowa uroczystość w ratuszu była więc czymś więcej niż tylko wręczeniem odznaczeń. Była opowieścią o wierności, codziennym wsparciu i o tym, że dobre małżeństwo nie buduje się od święta, ale przez lata. 

Fot. Robert Ważyński
reklama

Komentarze

reklama