Wtorek, 09 czerwca Imieniny: Felicjana, Pelagii, Sławoja
09.02.2026 | Czytano: 18

Po 22.00 bez "małpki" Chojniccy radni uchwalili zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych

Rada Miasta Chojnic przyjęła uchwałę o ograniczeniu sprzedaży alkoholu w sklepach w godzinach nocnych. Od 22.00 do 6.00 nie kupimy już alkoholu w punktach handlowych. Decyzja zapadła na sesji 9 lutego 2026 roku. Dyskusja była burzliwa. Padały zarzuty o opieszałość, brak konsekwencji i udawanie, że problem nie istnieje. A wszystko skończyło się głosowaniem: 17 radnych za, 2 przeciw.

Najmocniej uderzał radny PiS, Kamil Kaczmarek. Przypominał, że o takim ograniczeniu mówił już we wrześniu 2024 roku, a temat w Chojnicach „prześlizgiwał się” przez komisje i rozmowy miesiącami. W jego ocenie różnica między miastem a gminą jest uderzająca. Wójt Szczepański, zdaniem radnego, rozumie problem i jest „za”, a burmistrz Finster nie wierzy w skuteczność takich rozwiązań i pod pozorem ochrony lokalnych biznesów unikał decyzji. Kaczmarek mówił wprost, że „coś, co można było załatwić w tydzień”, trwało w mieście niemal półtora roku. I dorzucił jeszcze jeden argument: w Chojnicach jest 78 punktów sprzedaży alkoholu, a badania pokazują, że ograniczanie dostępności zmniejsza spożycie. 

Radna Marzenna Osowicka także podkreślała, że to krok w dobrą stronę. Apelowała, żeby nie wstrzymywać zmian tylko dlatego, że ktoś powie: „to pojadą do Człuchowa”. W jej wypowiedzi wybrzmiał też wątek finansowy. Ostrzegała, że mniejsze wpływy z „korkowego” mogą odbić się na działaniu Ośrodka Profilaktyki Rodzinnej. I apelowała do burmistrza, by przy projektowaniu budżetu zabezpieczyć dla OPR dodatkowe środki.

„Bytowska jak laboratorium absurdu”. Kto straci, a kto zyska?

W dyskusji pojawił się też wątek nierówności między punktami sprzedaży. Kaczmarek wskazywał przykład ul. Bytowskiej. W jego ocenie po wprowadzeniu ograniczeń jedni będą mieli zakaz, a kilkaset metrów dalej stacja paliw czy duży sklep nadal będą działały na innych zasadach, jeśli nie będzie spójności z sąsiednim samorządem. To dlatego opozycja wytykała władzom brak wcześniejszych ustaleń z gminą. Padał argument, że skoro przy innych tematach miasto potrafiło czekać na wspólną decyzję, to czemu tutaj sprawa miała się toczyć tak długo.

Matthes: „Jak ktoś chce się napić, to pojedzie nawet do Człuchowa”

Przeciw ograniczeniom ostrożniej wypowiadał się Sebastian Matthes. Twierdził, że sam zakaz nie rozwiąże problemu. W jego ocenie ktoś, kto będzie chciał kupić alkohol po 22.00, znajdzie sposób. Padł nawet argument, że pojedzie do Człuchowa. Matthes podnosił też, że problem alkoholowy nie bierze się wyłącznie z dostępności. Mówił o potrzebie działań społecznych i kontroli, a nie prostych zakazów, które mogą skutkować zakupami „na zapas”.

Kopczyński: „Da się to zsynchronizować, nikt nic nie traci” 

Wiceburmistrz Adam Kopczyński próbował tonować spór. Przekonywał, że kluczowe są konsultacje i wspólna decyzja z gminą, żeby nie uderzyć w lokalnych przedsiębiorców. Poza tym przypomniał, ze jesteśmy po konsultacjach w których wzięło udział 1000 respondentów przy czym 60 procenty było za wprowadzeniem ograniczenia.

„Małpki” i poranek. W tle dyskusji o 22.00 pojawił się inny problem

W trakcie debaty padł też wątek statystyk sprzedaży tzw. małpek. Zwracano uwagę, że charakterystyczny szczyt ich sprzedaży to poranek, okolice 8.00 i 10.00. To nieco wywraca klasyczną narrację, że główny problem zaczyna się po 22.00. Ale jednocześnie nikt nie mówił, że ograniczenie nocnej sprzedaży ma być cudownym lekarstwem. Raczej sygnałem i narzędziem, które ma zmniejszyć impulsowe zakupy i nocne „dobitki”. Andrzej Plata dyrektor PCPR mówił, że zakazanie sprzedaży w sklepach po 22.00 może spowodować stworzenie szarej strafy handu alkoholem lub kupowanie "na zapas".

Co dokładnie uchwalono

Uchwała wprowadza ograniczenie sprzedaży alkoholu przeznaczonego do spożycia poza miejscem zakupu w sklepach i punktach handlowych w godzinach 22.00–6.00. Dotyczy to sprzedaży detalicznej, a nie lokali gastronomicznych. Głosowanie zakończyło się wynikiem: 17 za, 2 przeciw, bez wstrzymujących się.

To jest jedna z tych uchwał, które zawsze dzielą. Jedni powiedzą: wreszcie, bo nocna sprzedaż to paliwo dla awantur, nocnych libacji i interwencji. Drudzy odpowiedzą: zakaz nic nie da, bo kto chce, kupi wcześniej albo pojedzie dalej. Tylko że w Chojnicach problemem nie jest sama godzina 22.00. Problemem jest też to, jak długo miasto udawało, że „jeszcze analizuje”, gdy inni potrafili działać szybciej. I jeszcze jedno: skoro mamy 78 punktów sprzedaży, a badań o wpływie dostępności na spożycie nie brakuje, to czy kolejnym krokiem nie powinno być ograniczanie liczby zezwoleń?
A Wy co myślicie o tym ograniczeniu? To realna zmiana, czy tylko gest pod publiczkę?

Fot. UM Chojnice

reklama

Komentarze

reklama