Poniedziałek, 08 czerwca Imieniny: Medarda, Maksyma, Wilhelma
09.02.2026 | Czytano: 14

Poślizg na lodowisku w Chojnicach. Miało być na start ferii, wyszło w połowie…

Ferie już za nami. Ale mróz cały czas trzyma. I właśnie dlatego, choć z lekkim poślizgiem, chcemy rozliczyć władze miasta z uruchomienia i dbania o lodowisko, które na początku roku zapowiadano naprawdę szumnie.

Zarzut numer jeden jest prosty. Lodowisko przy takich temperaturach i znanych z wyprzedzeniem terminach powinno być gotowe na początek ferii. Czyli na weekend 17 i 18 stycznia 2026 roku. A nie było. 

Tygodniowy poślizg. Dlaczego lodu nie było wtedy, kiedy miał być?

Dlaczego lodowiska nie uruchomiono na czas? Tłumaczyli to w jednym z lokalnych portali internetowych wiceburmistrz Chojnic Adam Kopczyński i dyrektor wydziału komunalnego Jarosław Rekowski, usprawiedliwiając tygodniowy poślizg w otwarciu.
Efekt był taki, że łyżwiarze mogli skorzystać z obiektu dopiero w połowie ferii. 23 stycznia. Słuchaliśmy wtedy wyjaśnień, że:

- Obiekt jest położony w miejscu silnie nasłonecznionym, dlatego utrzymanie tafli bywa wymagające.
Nawet przy całodobowej temperaturze około minus 7 stopni lód może pracować. W czasie dojrzewania tafli mogą pojawiać się pęcherze powietrza czy lokalne nierówności, które usuwamy na bieżąco poprzez uzupełnianie wody i korekty techniczne - wyjaśniał Jarosław Rekowski z Urzędu Miejskiego.

„Lejcie wodę”. Ktoś po prostu spóźnił się z decyzją?

Jest jednak druga wersja tej historii. I jest dużo mniej poetycka. Jak dowiedzieliśmy się w rozmowie z jednym z wysoko postawionych urzędników miejskich, nie było żadnych przesłanek, żeby nie lać wcześniej wody na bullodron w Parku 1000-lecia, gdzie zrobiono lodowisko.

- Mówiłem im: lejcie wodę. Wodę po prostu puszczono za późno - powiedział nam informator.

Co ciekawe, wersję naszego rozmówcy potwierdził już oficjalnie podczas ostatniej konferencji prasowej sam burmistrz Arseniusz Finster. Przepraszał mieszkańców, a przede wszystkim dzieci i młodzież za tę niedogodność.

I tu robi się dziwnie. Bo jeśli raz słyszeliśmy o słońcu, pracującym lodzie i pęcherzach powietrza, a później okazuje się, że to jednak kwestia zbyt późno puszczonej wody, to aż się prosi pytanie: czyżby w urzędzie obowiązywały dwie polityki informacyjne? Jedna do mediów, druga do przyznania się po fakcie?

Tygodniowy poślizg przy lodowisku w środku zimy i w czasie ferii to nie jest drobiazg. Zwłaszcza gdy mróz trzymał, a ludzie czekali na coś prostego i fajnego. Do tego dochodzi jakość tafli i skargi, że jest nierówno i dziurawo. „Jest nierówno, są dziury, ciężko się jeździ” pisali internauci. „Można sobie krzywdę zrobić” dorzucał kolejny głos. Pojawiało się też porównanie, które dla Chojnic jest wyjątkowo niewygodne: „W sąsiednim Człuchowie jest to znacznie lepiej zorganizowane.”

I tu znów. Mówimy o lodowisku dla mieszkańców. Dla dzieciaków. Dla młodzieży. Miało być prosto, dostępnie, gotowe na start ferii. Zamiast tego był poślizg. A potem narzekania na jakość lodu.. A w tle mała liczba łyżwiarzy, bo trudno oczekiwać tłumów, jeśli obiekt rusza w połowie ferii i od początku budzi mieszane opinie.

Fot. Robert Ważyński

reklama

Komentarze

reklama