Poniedziałek, 08 czerwca Imieniny: Medarda, Maksyma, Wilhelma
08.04.2026 | Czytano: 14

Kto zdecyduje o spalarni? Mieszkańcy czy udziałowcy ZZO

Jeszcze niedawno mogło się wydawać, że sprawa jest prosta. Władze gminy wiejskiej Chojnice zapewniały, że uszanują wolę mieszkańców w sprawie budowy spalarni odpadów. Po ostatnim spotkaniu prezesa ZZO Nowy Dwór z dziennikarzami ta deklaracja nie brzmi już jednak tak jednoznacznie.

Jeśli ostatnie słowo będą mieli udziałowcy ZZO, a nie sami mieszkańcy gminy, to referendum może okazać się tylko opinią, a nie decyzją. Wątpliwości wzbudziły słowa prezesa ZZO Nowy Dwór Marka Jankowskiego, który jasno dał do zrozumienia, że ostateczna decyzja nie musi należeć wyłącznie do mieszkańców gminy Chojnice.

– Udziałowców jest kilku – mówił prezes. – Decyzja, w mojej opinii, mogłaby zapaść większością głosów.

A układ sił w spółce jest konkretny. ZZO ma 10 udziałowców. Najwięcej udziałów mają: miasto Chojnice, blisko 28 proc., gmina Czersk, 14,6 proc., oraz gmina Chojnice, 11,5 proc. Te trzy samorządy kontrolują razem 54 proc. udziałów w spółce. Udziałowcami są też miasto i gmina Człuchów, gmina Brusy, miasto i gmina Czarne, miasto i gmina Debrzno oraz gminy Przechlewo i Konarzyny. To właśnie ten układ sprawia, że pytanie o realną moc referendum wraca dziś z całą siłą.

Spalarnia od kilku miesięcy rozpala emocje i powoduje, że w gminie Chojnice wrze. W pewnym momencie wydawało się nawet, że spór może zakończyć się sam. W przestrzeni publicznej pojawiła się informacja, że z powodu dodatkowych kosztów związanych z rozbudową GPZ ENEA w Chojnicach, szacowanych na 16 mln zł, inwestycja może upaść. Wtedy wójt Zbigniew Szczepański mówił, że referendum być może w ogóle nie będzie potrzebne.

Tyle że projekt wciąż ma silnych zwolenników. Jednym z nich jest burmistrz Chojnic Arseniusz Finster, który po odmowie ENEI postanowił zaangażować do sprawy posła Stanisława Lamczyka. Burmistrz mówi też, że rozmawiał z włodarzami Czerska i Człuchowa.

– Powiedzieli mi, że tak naprawdę to referenda powinny odbyć się też w ich gminach – mówi Arseniusz Finster, burmistrz Chojnic. – Wiadomo, że to znacznie wzmocniłoby pozycję zwolenników spalarni.

Sam Finster przyznaje jednak, że do takiego scenariusza jest daleko i raczej nie dojdzie do organizacji osobnych referendów. Jego zdaniem trzeba postawić nie na polityczne emocje, ale na edukację i argumenty naukowe. Przy okazji burmistrz ostro uderza w lokalnych przeciwników inwestycji.

– Na pewno nie można zachowywać się jak radni Kaczmarek i Osowicka, chcący zbić majątek polityczny na lokalnym sporze – mówi Finster.

Burmistrz przekonuje, że wiążące powinny być argumenty naukowe, a nie populistyczne hasła. Mówi o konieczności rozmowy i przekonywania sceptyków. Nawet poprzez wyjazd do Kopenhagi, by pokazać, jak działa nowoczesna spalarnia. Jego zdaniem skala obaw nie przystaje do rzeczywistych zagrożeń.

– Dwa piece "kopciuchy" robią większe zanieczyszczenie od ogromnej spalarni – mówi burmistrz.

Finster zgadza się tu z Markiem Jankowskim, który podczas konferencji prasowej mówił, że bardziej powietrze w Chojnicach zanieczyszcza kotłownia SEC-u niż planowana spalarnia. Burmistrz idzie jeszcze dalej i przekonuje, że gdyby trzymać się tej logiki protestu, należałoby zlikwidować piece węglowe w domach w Ogorzelinach, Nowym Dworze czy Angowicach, bo one również trują sąsiadów. 

- Najłatwiej na plakatach namalować czarny komin z czarnym dymem i dodać do tego symbol radioaktywnych odpadów - mówi. - Totalna bzdura.

Mimo tego Finster przyznaje, że jeśli mieszkańcy gminy w referendum opowiedzą się przeciw budowie, to gminy, udziałowcy ZZO, będą miały związane ręce. Z drugiej strony podkreśla, że nie można tej inwestycji porzucić, bo spalarnia ma być domknięciem całego systemu zagospodarowania odpadów w Nowym Dworze. Jest już składowisko, jest sortownia, jest linia do produkcji RDF, czyli paliwa alternatywnego. Teraz, jego zdaniem, powinno dojść ostatnie ogniwo - spalarnia.

– To musi powstać! – kończy Arseniusz Finster.

Wracając do referendum. Ma ono sens tylko wtedy, gdy wszyscy wcześniej jasno powiedzą, czyjego głosu naprawdę będą słuchać.
Burmistrz Finster przyznaje, że kotłownia SEC-u w Chojnicach bardziej zatruwa powietrze niż planowana spalarnia.

Fot. Robert Ważyński
reklama

Komentarze

reklama