Tak twierdzi radna powiatowa i sekretarz Szkoły Podstawowej nr 8 w Chojnicach Mirosława Dalecka, która na swoim Facebooku opublikowała zestawienie płac opracowane na podstawie danych swojej szkoły oraz starostwa powiatowego.
Burmistrz Arseniusz Finster odpowiada ostro. Jego zdaniem ranking jest nierzetelny, a sama Dalecka pod hasłem walki o sprawiedliwość płacową tak naprawdę zabiega przede wszystkim o podwyżkę dla siebie.
Według liczb, którymi operuje Mirosława Dalecka, na większości stanowisk pracownicy niepedagogiczni w chojnickich szkołach podstawowych zarabiają znacznie mniej niż ich koledzy w szkołach ponadpodstawowych podlegających starostwu.
Arseniusz Finster na ostatniej sesji rady miasta Chojnice stwierdził, że ranking jest nierzetelny, bo zastosowano w nim dwa różne klucze obliczeń dla miasta są gołe pensje a dla powiatu z dodatkami.
- Pani Dalecka walczy o podwyżkę dla siebie pod pozorem pokazywania niesprawiedliwych różnic w zarobkach - stwierdził włodarz.
Mirosława Dalecka w rozmowie z Halochojnice zaprzecza: - Tu nie chodzi o to, że ja chcę zarabiać więcej, ja nie robię tego dla siebie. Chcę po prostu równego traktowania dla wszystkich pracowników szkół. Burmistrz podając informacje o zarobkach sekretarzy nie wspomniał, że w powiecie dostają oni dodatkowo 880 zł funkcyjnego a w mieście tego dodatku nie ma.
Burmistrz przygotował własne zestawienie pensji pracowników administracyjnych szkół podstawowych podlegających miastu. Jak przekonuje, w przypadku stanowisk takich jak sprzątaczka, woźny czy intendent między miastem a powiatem różnic nie ma. Przy sekretarzach szkół sytuacja wygląda inaczej, ale także tutaj, zdaniem władz miasta, nie ma mowy o żadnej przepaści. W miejskich podstawówkach pensja zasadnicza sekretarza to 5320 zł, natomiast w szkołach powiatowych widełki wynoszą od 5500 do 6600 zł. Co więcej, w mieście nie uwzględniono jeszcze 5-procentowej waloryzacji wynagrodzeń, która weszła w życie 1 kwietnia.
Burmistrz zwrócił też uwagę, że zakres obowiązków sekretarza w szkole podstawowej jest znacznie mniejszy niż w szkole średniej i przekonywał, że ewentualne podniesienie pensji sekretarzom szkół mogłoby doprowadzić do spłaszczenia wynagrodzeń w oświacie.
- To zamach na system zarządzania oświata w mieście - mówił wzburzony. - Jeśli sekretarzowi szkoły podnieślibyśmy pensję, to jak na tym tle wyglądaliby dyrektorzy? Zarabialiby niewiele więcej od sekretarzy. A sekretarz szkoły to stanowisko pomocnicze i nie ma nawet potrzeby by miał wyższe wykształcenie.
Ta wypowiedź wywołała natychmiastową i bardzo ostrą reakcję radnej Marzenny Osowickiej.
- To może sekretarz miasta, pan Wajlonis, jest stanowiskiem pomocniczym?! - grzmiała Osowicka. - O czym pan burmistrz tutaj opowiada?
Do słów burmistrza odniósł się też radny Kamil Kaczmarek. Sięgnął do ubiegłorocznych oświadczeń podatkowych dyrektorów chojnickich szkół podstawowych i zestawił je z dochodami Mirosławy Daleckiej.
- Dyrektorzy podstawówek zarobili od 130 do 180 tysięcy złotych rocznie - mówił Kaczmarek. - Pani Dalecka - 73 tysiące. O jakim zbliżeniu wynagrodzeń my mówimy?! To pokazuje skalę manipulacji stosowanej przez urząd miasta.
Wczoraj wieczorem konto Mirosławy Daleckiej na Facebooku zostało zhakowane. Chwilę wcześniej opublikowała informację, że jej post na temat pensji pracowników szkół ma 28 tysięcy wyświetleń.
22.04.2026 | Czytano: 36
Kto walczy o szkoły a kto o swoją pensję? Zhakowane konto radnej i spór o zarobki w oświacie
Czy pracownicy niepedagogiczni w chojnickich podstawówkach rzeczywiście zarabiają dużo mniej niż ich odpowiednicy w szkołach prowadzonych przez powiat?
reklama







