Wtorek, 09 czerwca Imieniny: Felicjana, Pelagii, Sławoja
06.05.2026 | Czytano: 40

Pchli targ w Chojnicach wymyka się spod kontroli? Stowarzyszenie alarmuje: zaraz usuną nas wszystkich przez kilku pijaków

Wiceburmistrz Chojnic miał być bardzo zaskoczony informacją o problemach na pchlim targu przy ul. 31 Stycznia. Tak przynajmniej relacjonuje Mirosław Andraszczyk, szef Stowarzyszenia na Rzecz Lokalnej Przedsiębiorczości w Chojnicach, które od ponad 20 lat organizuje targowisko.

W obecnym miejscu kolekcjonerzy, rękodzielnicy i drobni wytwórcy handlują od 2020 roku. Dwa lata później miasto dopuściło do targowiska także innych handlarzy, nad którymi stowarzyszenie nie ma już żadnej kontroli. Zdaniem organizatorów właśnie wtedy zaczęły się problemy.

Coraz większe zajmowanie przestrzeni, bałagan i zatracenie lokalnego klimatu targowiska. Jak twierdzi Andraszczyk, pojawiają się tam również osoby prowadzące działalność gospodarczą, choć regulamin tego zabrania. Dwa tygodnie temu doszedł kolejny problem: alkohol i skargi od właścicieli sklepów oraz punktów handlowych przy ul. 31 Stycznia na pijanych handlarzy. O sprawie pisaliśmy już wcześniej.

Spotkanie z wiceburmistrzem

W ostatni poniedziałek doszło do spotkania władz stowarzyszenia, Mirosława Andraszczyka oraz Aleksandry Wielewskiej, z wiceburmistrzem Adamem Kopczyńskim. Według relacji Andraszczyka zastępca burmistrza był bardzo zaskoczony informacjami o sytuacji na targowisku.

Trudno jednak uwierzyć, że magistrat nic nie wiedział. Kilka dni wcześniej rozmawialiśmy przecież z komendantem Straży Miejskiej w Chojnicach, Jarosławem Piechowskim, który zapowiadał kontrole na targowisku. Miały one dotyczyć głównie zajmowanej przestrzeni handlowej, ale jak relacjonują świadkowie, funkcjonariusze rozmawiali także z osobami wyglądającymi na nietrzeźwe. Ostatecznie jednak nie interweniowali!

Może więc czas na bardziej zdecydowane działania? Tego domagają się przedstawiciele stowarzyszenia.

W ostatnią sobotę, w obecności dziennikarza Halo Chojnice, Mirosław Andraszczyk sam wyprosił jednego z pijanych handlarzy z deptaka. Mężczyzna miał stoisko naprzeciw sklepu obuwniczego Suma.

- My wiemy, że ta sytuacja gra na naszą niekorzyść – mówi Andraszczyk. - Zaraz się okaże, że usuną nas wszystkich z tego miejsca przez kilku pijaków.

Targ miał ożywić centrum miasta

Stowarzyszenie na Rzecz Lokalnej Przedsiębiorczości powstało w 2003 roku z inicjatywy Mirosława Andraszczyka jako próba ożywienia umierającego centrum miasta. Pchli targ miał przyciągnąć mieszkańców do śródmieścia i stworzyć miejsce spotkań kolekcjonerów, pasjonatów oraz lokalnych rzemieślników.

Czy ten cel udało się osiągnąć? Najlepiej odpowiedzą sami chojniczanie. Andraszczyk twierdzi jednak, że odbiera głównie pozytywne sygnały dotyczące „gratków” i chce ratować targowisko.

- Sami nie damy rady. Potrzebna jest pomoc służb i miasta – podkreśla. - Moi ludzie nie będą bili się z tymi łobuzami, którzy robią nam krecią robotę. Dzisiaj zgłosimy ich na policję, a za tydzień będziemy mieli powywracane stoły i poniszczone stoiska.

„Widzę tutaj wielu moich klientów z Warszawskiej”

Że problem rzeczywiście istnieje, potwierdzają także osoby postronne. Jedna z klientek sklepów przy ul. 31 Stycznia, funkcjonariuszka Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach, obserwując sytuację na deptaku miała powiedzieć do sprzedawczyni:
- Widzę tutaj wielu moich "klientów" z Warszawskiej.

To dość wymowny komentarz. Szczególnie że chodzi o ulicę, przy której znajduje się chojnicka komenda policji.

 Na razie tylko prośby o zgłaszanie problemów

Jak wynika z relacji uczestników poniedziałkowego spotkania, jedynym konkretnym efektem rozmów z wiceburmistrzem Adamem Kopczyńskim była prośba o zgłaszanie wszystkich przypadków zakłócania porządku i pijaństwa na targowisku.

- Jeśli będą problemy, to będziemy je rozwiązywać - miał powiedzieć Adam Kopczyński.

Panie burmistrzu, problemy już są. I to od dawna.

Dziś pchli targ przy ul. 31 Stycznia stoi przed poważnym problemem wizerunkowym. Miejsce, które miało być wizytówką lokalnego rzemiosła i kolekcjonerskiej pasji, coraz częściej kojarzy się z bałaganem, alkoholem i awanturami. A przecież wystarczy kilku agresywnych czy pijanych handlarzy, by zniszczyć coś, co budowano przez ponad 20 lat.

A może rada miasta, tak zaangażowana w problemy mieszkańców, zmieniłaby uchwałę i dopuściła do handlu w tym miejscu tylko członków stowarzyszenia? To jest aż takie trudne?

Fot. Robert Ważyński 

reklama

Komentarze

reklama