Prace prowadzili saperzy z Lęborka. Działania odbywały się w czwartek i piątek. W tym czasie około 100 mieszkańców musiało opuścić swoje domy. Ewakuacja obowiązywała od godziny 8.00 do wczesnych godzin popołudniowych.
Gmina przygotowała dla mieszkańców punkt tymczasowego pobytu w miejscowej szkole podstawowej. Większość ewakuowanych skorzystała jednak z pomocy rodzin i znajomych. W szkole przygotowano także posiłki dla żołnierzy oraz służb biorących udział w akcji.
Z dna jeziora wydobyto w sumie 29 pocisków artyleryjskich i jeden granat z czasów drugiej wojny światowej. Niewybuchy znajdowały się na głębokości około 8 metrów. Na niebezpieczne znalezisko natknął się jeden z charzykowskich płetwonurków. Pomógł niski stan wody oraz lepsza widoczność w akwenie.
Po odkryciu niewybuchów powiadomiono odpowiednie służby. Teren zabezpieczono, a następnie zaplanowano akcję ich wydobycia. Ze względów bezpieczeństwa konieczna była czasowa ewakuacja mieszkańców okolicznych posesji.
Po zakończeniu działań wojskowi dokładnie sprawdzili dno jeziora w rejonie prowadzonych prac. Saperzy są pewni, że w tym miejscu nie ma już kolejnych niebezpiecznych materiałów i mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie.
Działania zakończyły się bez incydentów. Dla mieszkańców oznacza to koniec utrudnień, a dla służb zamknięcie wymagającej, ale bardzo potrzebnej akcji.
Takie znaleziska przypominają, że wojna sprzed kilkudziesięciu lat wciąż potrafi odezwać się spod ziemi, albo jak w tym przypadku, z dna jeziora. Charzykowy mogą już jednak wrócić do normalnego rytmu.
I niby wszystko poszo ok ale wielu mieszakńców narzekało na brak komunikacji ze strony służb w sprawie ewekuakcji i powrotu ro do domów - mówili nam mieszakńcycharzyjków, rozgoryczeni.- Generalnie był bałagan mówi pan Michał.
01.01.1970 | Czytano: 12
Wydobyli 30 pocisków. Mieszakańcy narzekają na brak informacji
Mieszkańcy domów położonych w pobliżu plaży w Charzykowach mogą już spać spokojnie. Zakończyła się dwudniowa akcja wydobywania niewybuchów z dna Jeziora Charzykowskiego. Okoliczni mieszkańcy narzekali na bałagan informacyjny w sprawie ewakuacji.
reklama







