Poniedziałek, 08 czerwca Imieniny: Medarda, Maksyma, Wilhelma
27.04.2026 | Czytano: 35

Tour de Romgaz. Rowerowy rajd, który pomaga dzieciom

23 maja w Swornegaciach odbędzie się Tour de Romgaz - charytatywny rajd rowerowy po Kaszubach. Do wyboru będą trzy dystanse: 50, 100 i 200 kilometrów. O idei wydarzenia, celu zbiórki, atrakcjach i wsparciu dla fundacji Wise Future University rozmawiamy z Tomaszem Szultką, organizatorem rajdu.

Robert Ważyński (RW): Czym właściwie jest Tour de Romgaz i jak można się zapisać?
Tomasz Sultka (TS) : Zapisać można się przez naszą stronę Tour de Romgaz albo przez portal elektronicznezapisy.pl. A dlaczego warto się zapisać? Przede wszystkim dlatego, że wszystkie pieniądze przeznaczamy albo na fundację, albo na organizację wydarzenia. Nic nie idzie do nas. Jasno deklarujemy, że na fundację przekazujemy 90 zł z każdego wpisowego. Do tego dochodzi 5 zł za każdą odwiedzoną stację Romgaz.W ten sposób chcemy uzbierać 80 tysięcy złotych. Ta kwota bierze się też z pieniędzy od sponsorów. My te środki chcemy również przekazać na fundację, dlatego organizacyjnie staramy się wszystko robić jak najbardziej oszczędnie.

RW: Czyli cel jest charytatywny, ale uczestnik dostaje też pełną obsługę na trasie.
TS: Na każdej z tych stacji cała strefa gastro jest dla uczestników za darmo. Chcesz bułkę - bierzesz bułkę. Chcesz zapiekankę - bierzesz zapiekankę. Chcesz kawę, herbatę, wodę - wszystko jest dostępne. Będą też żele energetyczne, energetyki, owoce, drożdżówki, truskawki. Nikt nie wyjedzie głodny ani spragniony.
Impreza będzie też zabezpieczona przez medyków. Jeździmy raczej po szutrach, nie po asfalcie, ale to są takie „szutry premium”, czyli drogi przejezdne. Można jechać na rowerze turystycznym, MTB albo gravelu.

RW:  Jakie są dystanse?
TS: 50, 100 i 200 kilometrów. Jeśli mówimy o lokalnych uczestnikach, szczególnie o osobach, które nie jeżdżą regularnie na rowerze, to dla nich jest przede wszystkim dystans 50 kilometrów. To jest dystans rodzinny.
Ci, którzy wybierają 100 albo 200 kilometrów, to zazwyczaj osoby, które jeżdżą regularnie i wiedzą, z czym to się wiąże.Mamy uczestników z całej Polski. 

RW: Jeśli ktoś przyjeżdża z daleka gdzie może się zatgrzymać? 
TS: Bazę mamy na Psiej Górze, ale rekomendujemy też noclegi u naszych partnerów. Wszystkie informacje są na stronie wydarzenia.

RW: Wspomniałeś, że chcecie zebrać około 80 tysięcy złotych dla Wise Future University. Skąd pomysł, żeby wesprzeć właśnie tę fundację?
TS: Prezeskę fundacji poznałem na warsztatach z biznesu i marketingu które prowadziła. Z mediów wiedziałem też, że także prowadzi fundację. Pomyślałem wtedy, że robi fajną robotę i że dobrze byłoby ją wesprzeć.
Kiedy wymyśliliśmy Tour de Romgaz, to na początku miała być tylko ustawka rowerowa dla mnie i moich pracowników. Potem pomysł zaczął rosnąć. Pomyśleliśmy, że zaprosimy klientów, później dostawców. W końcu uznaliśmy, że zrobimy imprezę biletowaną i połączymy ją z konkretnym celem.

RW: Czym zajmuje się Wise Future University?
TS: Chodzi o zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, ale też o wsparcie rodziców i nauczycieli. Jeśli się skaleczysz, to mniej więcej wiesz, co robić. Jeśli widzisz kogoś ze złamaną nogą, to też zwykle wiesz, jak zareagować. A jeśli ktoś ma depresję albo przeżywa kryzys, to bardzo często nie wiemy, co zrobić. Trzeba nauczyć się to rozpoznawać u bliskich i wiedzieć, jak reagować. Trzeba też wiedzieć, jak samemu sobie pomóc. Dzieci też nie zawsze wiedzą, do kogo mogą się zwrócić. Nie wiedzą, z kim rozmawiać, jak rozmawiać i o czym. W naszej kulturze psycholog wciąż wielu osobom kojarzy się źle, a przecież ludzie naprawdę potrzebują takiego wsparcia. W moim najbliższym otoczeniu też były osoby, których to dotknęło, dlatego pomyślałem, że to jest bardzo ważny cel.

RW:  Wsparcie ma trafić do jednej ze szkół z regionu. Jak taka szkoła może zostać objęta pomocą?
TS:  Przede wszystkim szkoła musi się zgodzić i musi tego chcieć. Nikogo nie możemy zmusić. Ostatnie, czego bym chciał, to wskazać szkołę, która nie jest zainteresowana, i przepalić te pieniądze. W ramach tej pomocy dzieci i rodzice mają mieć bezpłatny dostęp do psychologa przez cały rok. Ważne jest to, że fundacja nie zajmuje się tylko dziećmi. Pomoc dostają też nauczyciele i rodzice, bo to wszystko musi działać razem.

RW:  Jakie warsztaty prowadzi fundacja?
TS: Zakres jest szeroki. Są warsztaty dotyczące zdrowia psychicznego, rozpoznawania problemów, radzenia sobie z emocjami. Są też zajęcia o tym, jak radzić sobie z porażkami w sporcie.
Dlatego w programie są też psychologowie sportu.Jeśli udałoby się pomóc grupie 600 czy 800 dzieciaków, to byłoby naprawdę coś dużego.

RW: Tour de Romgaz to rowery, ale będą też imprezy towarzyszące. Wszystko odbędzie się na plaży w Swornegaciach?
TS: Tak. Jednym ze sponsorów jest PZU, które przygotowuje specjalne miasteczko rowerowe. Będzie serwis rowerowy i pierwsza pomoc. Będą namioty, prawdopodobnie atrakcje dla dzieci, malowanie. Sprowadziliśmy też finalistę norweskiego LEGO Masters. Będzie układał klocki i pokazywał kreatywne budowanie. To nie będzie składanie gotowego zestawu z instrukcji, tylko pokazanie, co można zrobić samemu, plus elementy programowania.

RW:  Wróćmy jeszcze do dystansu 50 kilometrów. Niby niewiele ale wiele osób może się go obawiać.
Niepotrzebnie. Jeśli chcemy zachęcić lokalnych mieszkańców, to ważne jest, żeby nie bali się tych 50 kilometrów. Jedziemy Kaszubską Marszrutą. Trasa zaczyna się w Swornegaciach i prowadzi tylko utwardzonymi drogami.  Jedziemy m.in. w stronę Charzyków przez promenadę. W zeszłym roku ten dystans ukończyła sześcioletnia dziewczynka. W tym roku też jedzie. Wtedy było 43 kilometry, teraz będzie równe 50, ale wierzę, że znowu da radę.Trasa jest tak zaplanowana, że po około 15 – 20 kilometrach są Charzykowy, czyli bardzo fajny pit stop. Można się zatrzymać nawet na godzinę. Nie ma kar za postoje. Można zatrzymywać się tyle razy, ile się chce.
Dystans rodzinny nie jest po to, żeby go wygrać. Zresztą cały Tour de Romgaz nazywamy rajdem, nie wyścigiem. Chcemy, żeby miał klimat rajdu, a nie ostrej rywalizacji.

RW: Ale element sportowy też będzie, szczególnie na 200 kilometrach.
TS: Tak, będzie rywalizacja na dystansie koronnym, czyli 200 kilometrów. Mamy też wyjątkową nagrodę główną - rower gravelowy za kilkanaście tysięcy złotych. To będzie porządny karbonowy rower, na dobrym osprzęcie, od polskiego producenta, ze specjalnym malowaniem Tour de Romgaz.

RW:  Czy na trasę można ruszyć różnymi rowerami?
TS: Tak. Na 50 kilometrów można pojechać nawet zwykłym rowerem. Trasa prowadzi utwardzonymi drogami, więc spokojnie da się to zrobić. Można jechać na MTB, gravelu, rowerze turystycznym. Można też wystartować na elektryku, ale wtedy taka osoba nie będzie klasyfikowana w czasówce.

RW:  Jak długo najlepsi mogą jechać dystans 200 kilometrów?
TS: Odwrócę odpowiedź - zakładamy, że ostatni uczestnicy zmieszczą się w około 14 – 16 godzinach. Start najdłuższego dystansu planujemy bardzo wcześnie, prawdopodobnie około 6.30 rano. Najlepsi pojadą pewnie ze średnią w okolicach 26 km/h, więc mogą zrobić trasę w około 10 godzin. Trasa 200 kilometrów będzie prowadziła z Dużych Swornegaci przez Konarzynki, Biały Bór, Miastko, Bytów, Brusy i z powrotem w stronę Swornegaci.

RW: A dystans 100 kilometrów?
TS: Mówimy „setka”, ale w praktyce to będzie około 130 kilometrów. To taka setka plus dobry VAT. Jechałem tę trasę i naprawdę da się ją zrobić. Po około 50 kilometrach jest stacja w Białym Borze, potem 25 kilometrów dalej kolejna w Miastku, a wracając można zatrzymać się jeszcze w Konarzynkach. Po drodze są też sklepy, różne punkty, więc naprawdę nie będzie problemu z jedzeniem i piciem. Na naszych stacjach bufety są darmowe.

RW:  Ilu uczestników chciałbyś zobaczyć na starcie?
TS: Zadowoliłoby mnie 300 osób. Taka liczba daje nam realną szansę, żeby zebrać 80 tysięcy złotych. Całą nadwyżkę oddajemy fundacji, ale przy organizacji takiego wydarzenia skala ma znaczenie. Inaczej rozkłada się koszt zakupu trakerów, nagród czy przygotowania rowerów przy 150 uczestnikach, a inaczej przy 300. Te 300 osób to dla mnie minimum, żeby myśleć o tym, że szkoła rzeczywiście zostanie objęta programem wsparcia. Zdaję sobie sprawę, że wpisowe może wydawać się drogie, bo 300 zł to nie jest mało. Ale mówię z pełną odpowiedzialnością: nie ma drugiej tak wypasionej imprezy. Będziemy rozdawać kaski. 
Każdy uczestnik dostanie pakiet żeli energetycznych. Taki żel kosztuje w sklepie 7 - 10 zł, więc kilka sztuk to już konkretna wartość. Do tego voucher 50 zł do Centrum Rowerowego, ręcznie malowany kubek i medal, który jest jednocześnie podstawką pod kubek. To są unikalne, ręcznie robione rzeczy. Do tego dochodzi pełne wyżywienie na starcie, mecie i trasie, napoje, bufety, zabezpieczenie medyczne, warsztaty LEGO, pokaz działania kasków, pierwsza pomoc i cały aspekt charytatywny.
Jeśli ktoś myśli o przejechaniu swojej pierwszej pięćdziesiątki albo pierwszej setki, to to jest naprawdę najlepszy moment. Dajemy najlepsze warunki, jakie możemy. Nie trzeba się martwić o jedzenie, picie czy zabezpieczenie trasy. Wystarczy przyjechać, wsiąść na rower i jechać.

RW:  W ubiegłym roku też udało się pomóc fundacji.
TS: Tak, w ubiegłym roku przekazaliśmy na fundację kilkadziesiąt tysięcy złotych. To była pierwsza edycja, ale czułem niedosyt. Nasza firma jako organizator i tak musiała dołożyć pieniądze. Ale wolałbym, żeby to było dzieło nas wszystkich, a nie tylko moje.

RW: Dziękuję za rozmowę.
TS: Dziękuję i zapraszam 23 maja na rajd!

Fot. red.
reklama

Komentarze

reklama