Poniedziałek, 08 czerwca Imieniny: Medarda, Maksyma, Wilhelma
28.04.2026 | Czytano: 88

Kielicha czy drinka? Pchli Targ pod Bramą dzieli Chojnice. Klimat starówki czy zwykły bałagan?

Od wczesnej wiosny do późnej jesieni główny trakt komunikacyjny prowadzący od Bramy Człuchowskiej w stronę Starego Rynku zajmują osoby handlujące wszystkim, co można przynieść, przywieźć albo wystawić na chodniku. Są zabawki, narzędzia, rowery, starocie, „dzieła sztuki” i przedmioty kolekcjonerskie różnej jakości oraz pochodzenia.

Dla jednych to koloryt chojnickiej starówki. Dla innych - bałagan w samym centrum miasta. Ostatni weekend dołożył do tej dyskusji jeszcze jeden wątek: alkohol.

W ostatnią sobotę (25.04) do redakcji HaloChojnice dotarły  sygnały o zachowaniu części osób handlujących przy ul. 31 Stycznia. Chodziło między innymi o podejrzenie spożywania alkoholu.

- „Kielicha czy drinka?” - taki fragment rozmowy miała usłyszeć jedna z właścicielek punktów handlowych przy ul. 31 Stycznia. - Kilka osób zachowywało się tak, jakby wcześniej spożywało alkohol - opowiada sprzedawczyni.  - To nie jest dobra reklama tego miejsca, tym bardziej że część mieszkańców po prostu narzeka na weekendowych handlarzy.

Na problem zwracają uwagę także inni przedsiębiorcy z tej ulicy. Mówią nie tylko o zachowaniu handlujących, ale też o tym, co zostaje po zakończeniu sprzedaży.

- W sobotę tuż po pracy widzę, jak pod moim oknem wystawowym leżą na ziemi niedopałki papierosów - opowiada jedna z właścicielek sklepów przy ul. 31 Stycznia. - Proszę o posprzątanie tego bałaganu i co tydzień to samo...

O komentarz poprosiliśmy Mirosława Andraszczyka, szefa Stowarzyszenia na rzecz Lokalnej Przedsiębiorczości, które jest inicjatorem tego targu.

- Rzeczywiście, otrzymałem też informację o alkoholu i przyznaję, że jest mi ogromnie przykro i wstyd, że musimy o tym rozmawiać - mówi Andraszczyk. - Wiem natomiast, że osoby spożywające alkohol nie są członkami naszego stowarzyszenia. Mocą uchwały Rady Miejskiej w Chojnicach nie tylko nasi ludzie, ale wszyscy chętni mogą handlować na tym odcinku ulicy i niestety ta decyzja wprowadziła zamieszanie. My jako stowarzyszenie nie mamy wpływu na tych ludzi i nie możemy właściwie nic od nich wyegzekwować. To, co ja mogę i obiecuję, to że w najbliższy weekend pójdę zobaczyć, jak wygląda sytuacja. Jeśli będą przypadki spożywania alkoholu, od razu poinformuję Straż Miejską.

Straż miejska zapewnia, że do tej pory nie otrzymywała zgłoszeń dotyczących alkoholu na Pchlim Targu. Komendant Jarosław Piechowski mówi jednak, że strażnicy mieli zająć się innym problemem dotyczącym tego miejsca.

- Obiektem najbliższej kontroli strażników miała być strefa handlu, bo dostaliśmy zgłoszenie, że została ona samowolnie powiększona - mówi komendant Straży Miejskiej w Chojnicach.- mamy sygnały, żę pstoiska pojawiają się już na płycie Starego Rynku.

Przypomnijmy, że oficjalnie na handel przeznaczony jest odcinek od Bramy Człuchowskiej do Domu Towarowego Libera. Tymczasem z relacji mieszkańców i przedsiębiorców wynika, że handlujący nie zawsze trzymają się wyznaczonej przestrzeni.

Współpracę ze stowarzyszeniem koordynuje Wydział Komunalny Urzędu Miejskiego w Chojnicach. Jego dyrektor, Jarosław Rekowski, wyjaśnia, że urząd wyznacza czas i miejsce handlu, ale nie zajmuje się bieżącym pilnowaniem porządku.

- My wyznaczamy tylko czas i miejsce: sobota, niedziela, godziny 8.00 - 13.00 oraz odcinek ul. 31 Stycznia od Bramy Człuchowskiej do budynku Domu Towarowego. Nie pilnujemy porządku. Tym, według nas, ma się zajmować stowarzyszenie - mówi Rekowski. - Nie mamy władzy nad tymi handlującymi.

Dyrektor Wydziału Komunalnego przyznaje jednocześnie, że dostrzega niezadowolenie części mieszkańców i turystów.

- Ludzie chcą mieć zdjęcie na tle Bramy Człuchowskiej, ale nie na tle trotuaru zawalonego jakimiś rzeczami - mówi Rekowski. - I ja tych ludzi rozumiem.

Co więc zrobić z handlującymi? Według Rekowskiego jednym z rozwiązań mogłoby być przeniesienie ich na targowisko przy ul. Angowickiej. Z tym zdecydowanie nie zgadza się jednak Mirosław Andraszczyk.

- Wykonaliśmy przez 25 lat mnóstwo pracy, aby tu się znaleźć, proszę mi uwierzyć - mówi. - Byliśmy na Chojniczance, potem na Podmurnej, potem pod Bramą Człuchowską, a teraz tu. Wysłanie nas na Angowicką nie ma dla nas sensu. Od razu możemy skończyć z handlowaniem!

Spór o Pchli Targ w centrum Chojnic nie jest więc tylko dyskusją o kilku stoiskach z używanymi przedmiotami. To pytanie o to, jak ma wyglądać reprezentacyjna część miasta w weekendy. Zwłaszcza że w Chojnicach od ponad roku mówi się o ożywieniu centrum. Warto więc zapytać, czy weekendowy Pchli Targ przy ul. 31 Stycznia jest właśnie takim elementem żywej starówki, jakiego chcemy.

Z jednej strony „gratki” mogą dodawać miastu kolorytu, przyciągać ludzi i tworzyć lokalny klimat. Z drugiej - jeśli handel odbywa się chaotycznie, a po wszystkim zostają niedopałki, butelki po alkoholu i skargi przedsiębiorców, trudno mówić o dobrze zaplanowanym ożywieniu centrum.

Pytamy więc czytelników: Czy tak wyobrażacie sobie żyjące centrum Chojnic? Czy Pchli Targ ma sens w tym miejscu i dodaje starówce charakteru, czy raczej pokazuje, że wciąż brakuje spójnego pomysłu na tę część miasta?

Fot. Robert Ważyński

reklama

Komentarze

reklama