- Służby pracowały wczoraj od 4 rano do wieczora - mówi Jarosław Rekowski, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej UM w Chojnice. - Posypaliśmy solą ulice i chodniki, a za kilkadziesiąt minut było to samo.
Jak podkreśla, podobne problemy miały także inne miasta. - Pokazują to przykłady Poznania i Szczecina, gdzie sytuacja też nie została opanowana - zaznacza dyrektor.
Mieszkańcy: „Jedna wielka ślizgawka”
Innego zdania są chojniczanie. - Urzędnicy i zarządcy budynków nic nie robią, jedna wielka ślizgawka, nie da się przejść - mówią mieszkańcy. I nie są to tylko emocje. Wczorajszy dzień bardzo boleśnie zweryfikował stan zimowego utrzymania miasta.
Prawie 90 osób na SOR-ze
Z powodu upadków na oblodzonych chodnikach tylko wczoraj niemal 90 osób trafiło na SOR chojnickiego szpitala.
Najczęstsze urazy to zbicia, stłuczenia oraz złamania kończyn i nadgarstków. Niestety, nie obyło się bez operacji.
- Stan kilku pacjentów był bardzo poważny - słyszymy.
Wszystkie osoby, które doznały uszczerbku na zdrowiu, mogą domagać się odszkodowania.
Kto odpowiada za chodniki?
- Przypominam, że nie wszystkie ulice są w zarządzaniu miasta - tłumaczy Rekowski. - Na terenie Chojnic są też drogi powiatowe, oraz ulice, którymi administrują spółdzielnie, ZGM czy wspólnoty mieszkańców.
Wpis UM na Facebooku dolał oliwy do ognia
Internautów rozsierdził także wczorajszy wpis na miejskim profilu w mediach społecznościowych. Urząd apelował o ostrożność, niewychodzenie z domu i zadbanie o posesje. Komentarze były bezlitosne: - Przykład idzie z góry, więc do dzieła – pisze jeden z komentatorów. - Gdzie są nasi włodarze?! Mają to w d… - dodaje pani Urszula. - Gdzie te skrzynki z piaskiem, o których mowa w poście? - pyta pani Jagoda.
30 skrzynek na całe miasto
Odpowiada dyrektor Rekowski:
- Skrzynki z piaskiem są przy ulicach, gdzie są podjazdy i wzniesienia, m.in. na Zapolskiej, Gdańskiej przy ChCK oraz w okolicach Metalowca. Są to niewielkie skrzynki, uzupełniane na bieżąco.
I dodaje wprost:
- Nie stać nas na skrzynki przy każdym skrzyżowaniu.
Zima kosztuje coraz więcej
Tegoroczna akcja „zima” jest znacznie droższa niż rok temu. W sezonie 24/25 wydano niespełna 400 tys. zł. W tym sezonie już 470 tys. zł na odśnieżanie ulic oraz ponad 300 tys. zł na chodniki. To kwoty nie licząc ostatnich dwóch dni!
Za poszczególne części miasta odpowiadają: ścisłe centrum - spółdzielnia TUR, Pozostałe miejskie chodniki - firma pana Dziędziela, a za jezdnie Zakład Oczyszczania Miasta pana Pestki.
„Apelujemy o normalność”
Na zarzuty internautów dyrektor Rekowski odpowiada krótko:
- My apelujemy tylko o normalność. Oczekujemy współpracy od mieszkańców w tej trudnej sytuacji.
Jedno jest pewne: wczorajsza gołoledź obnażyła nie tylko słabości zimowego utrzymania miasta, ale też ogromne emocje, jakie narastają, gdy bezpieczeństwo mieszkańców przegrywa z lodem na chodnikach.
Fot. Robert Ważyński, UM Chojnice.
27.01.2026 | Czytano: 15
Gołoledź, wściekłość i SOR pelen rannych. Armagedon w Chojnicach
To była sytuacja nie do opanowania – mówią urzędnicy. Mieszkańcy nie mają jednak wątpliwości: wczoraj, 26 stycznia, po chojnickich chodnikach po prostu nie dało się chodzić i obwiniają za to służby miejskie. Oblodzone ulice i ciągi piesze zamieniły miasto w jedną wielką ślizgawkę, a skutki były dramatyczne.
reklama







