Środa, 29 lipca Imieniny: Marty, Olafa, Beatrycze
01.07.2026 | Czytano: 433

Mariusz Paluch o nieudanym Jarmarku Świętojańskim: "To moja wina"

Tegoroczny Jarmark Świętojański, organizowany na Starym Rynku i przyległych ulicach, zakończył się bardzo szybko. Część handlowców zwinęła stragany już w sobotę po południu, część w niedzielę. Praktycznie do obiadu rynek był już pusty.

Rozmawialiśmy z kilkoma wystawcami. Rzeczywiście narzekali na pogodę, ale w ich wypowiedziach pojawiły się także zarzuty wobec organizatora. Ich zdaniem za mało działo się na samej płycie rynku. Brakowało występów i atrakcji, które mogłyby przyciągnąć ludzi.

A propos koncertów, kolejnym pomysłem rzucanym przez zmartwionych wystawców było to, aby dać im przestrzeń do handlowania właśnie w Parku Tysiąclecia. Tam, gdzie ludzie przychodzą na koncerty. Generalnie wiele osób, które przyjeżdżają do Chojnic od lat, ze smutkiem stwierdzało, że dzieje się u nas coraz mniej i coraz mniej jest ludzi. Są też tacy, którzy zastanawiają się, czy przyjechać tu za rok. O tym pisaliśmy w artykule "Jarmark Świętojański zwinął się przed obiadem".

Rozmawialiśmy na gorąco po imprezie z prezesem spółki Promocja Regionu Chojnickiego, Mariuszem Paluchem, który w pierwszych słowach rozmowy powiedział, że bierze to wszystko na siebie. Jak się okazało, podszedł do tego z... delikatną ironią.

- Winą moją jest to, że nie przewidziałem, że może być 40 stopni. Winą moją jest, że ta temperatura i ta pogoda wygoniła ludzi nad jeziora. I winą moją jest to, że było gorąco w mieście. Biorę to na siebie.

Co do zarzutów o brak sceny lokalnej, Paluch je odrzuca. Przypomina, że wcześniej występował Grzegorz Niemczyk, a w niedzielę miał odbyć się koncert wykonawcy ze Śliwic. Po naradzie z Paluchem i ocenie sytuacji muzyk jednak nie przyjechał.

- Śpiewanie do kilku osób, gdy reszta siedzi w piwnicach, jest, delikatnie mówiąc, krzyczeniem w pustkę - mówił Mariusz Paluch.

Prezes mówi też o pomyśle tak zwanego Jarmarku "rotacyjnego", zależnego od pogody. Jeśli będzie gorąco, wydarzenie mogłoby startować na przykład od 18.00 i trwać do północy. Jeśli pogoda będzie znośna, jak w wielu poprzednich latach, jarmark mógłby działać od 11.00 do wieczora, nawet do 20.00 czy 23.00, jeśli wystawcy będą chcieli być na rynku.

Paluch rozważa też jeden z postulatów handlowców, czyli ustawienie straganów na ścieżkach w Parku Tysiąclecia. Nie mówi nie.

- Mamy tam ścieżki, szerokie alejki, są przejścia. To nie jest kłopot, więc możemy to rozważyć. W czwartek (02.07) mamy spotkanie w ChCK podsumowujące Dni Chojnic, będziemy o tym rozmawiać.

Do sprawy będziemy wracać.

Fot. Robert Ważyński
reklama

Komentarze

reklama